Pedantka

Wiecie jak to jest, jak nie można na spokojnie usiąść i przeczytać książki bo musicie posprzątać?. A jak już w końcu posprzątacie siadacie wygodnie na kanapie z książką w ręku i nagle przypomina Wam się o tym że w szafie z ubraniami przydał by się porządek?. I tak w ten o to sposób zamiast czytania książki idziesz sprzątać w szafie – w której w gruncie rzeczy jest czysto? Nie? Tak?Ja tak mam…

To jest strasznie frustrujące. Kiedy rano budzę się z myślą że dzisiaj będę uczyć się języka niemieckiego, a tak naprawdę nie starcza mi dnia bo zanim posprzątam usiądę jestem zmęczona a jeszcze trzeba ugotować i znowu posprzątać w kuchni? I jeszcze ten kot. Zawsze po wysprzątaniu na błysk, kotu nagle zachciewa sie siku, kupe i nie wiadomo co jeszcze i w ten o to sposób na całej trasie do łazienki wchodzisz w żwirek!. Siadasz patrzysz się na kota a on machnie ci jeszcze łapą wytrzepując ostatnie gramy żwirku z pod  łapy i idzie sie położyć. Tak właśnie jest u Mnie. Raz się popłakałam…. Nie wiem już jak z tym walczyć… Jak przyjechałam tutaj do Niemiec pierwsze moje kroki  stawiałam jako sprzątaczka w prywatnych domach. To co TAM widziałam uświadomiło mi z jakim ja problemem żyje. Ludzie zakopani w ciuchach, chodzący w butach po domu, pies latający po ogródku i wpadający z ubłoconymi łapami do domu. I nic… i ludziom to nie przeszkadza. Jedzą obiad przy stole pełnym gratów z jeszcze okruchami wczorajszej kolacji. A oni tak po prostu siadają przed telewizorem i nic. I nic im nie przeszkadza ! A ja potrafię popłakać się jak jakimś cudem zobaczę okruchy albo ślady palców na szklanym stole.

To nie są żarty to jest moje życie. Życie ciągle pod presją. Kiedyś cieszyłam się że mam czyściutko w domu – ponadto sprzątanie sprawia mi przyjemność. Ale dopiero teraz widzę, że to nie jest normalne!. I co najgorsze nie potrafię nic zmienić. Nawet mój partner przystosował się do Mnie i nawet „nauczył” sie sprzątać po ” Mojemu” bo to też jest odrębna sprawa. Musi być tak sprzątane jak ja już mam wypracowane. Będzie inaczej odkurzał albo inaczej mył podłogę – dla mnie jest to jednoznaczne że nie jest czysto…Może ktoś z Was ma podobną sytuację, może ktoś w rodzinie, może znajomi? Może powiecie mi co mam kurna zrobić?Jak z tym walczyć?